Słuchaj siebie, myśl, zmieniaj się na lepsze

Słuchaj siebie, myśl, zmieniaj się na lepsze

Jestem dziś pewna, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Rok temu, w okresie dużych zmian w moim życiu, podjęłam spontaniczną decyzję o skorzystaniu z porady dietetyka. Wywarła ona na mnie tak duży wpływ, że całkowicie zmieniłam moje nawyki żywieniowe. Dzięki nim z wielką przyjemnością oddałam się gotowaniu, które okazało się moją olbrzymią pasją. Z czasem odkryłam też, że brakuje mi takiego miejsca w Internecie, gdzie znajdę zdrową kuchnię i smaczne przepisy. Kuchnię zdrową, a nie modną. Kuchnię mądrą, rozsądną, a nie opartą na popularnych dietach, tak często pozbawionych racjonalnego uzasadnienia. Dziś jestem zupełnie inną osobą niż przed rokiem, dlatego piszę dla Was tego bloga. Chcecie poznać drogę, jaką przebyłam?

Wszystko jest OK, ale czy na pewno?

Zawsze myślałam, że odżywiam się dość zdrowo. Jem dużo białego i brązowego ryżu, nie nadużywam cukru i tłuszczu, piję mleko i jem ciemne pełnoziarniste pieczywo. Studiowałam też biologię, znam zasady fizjologii i anatomii, od zawsze dużo ćwiczę. Idąc na spotkanie z dietetyczką, zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Być może po prostu chciałam się upewnić, że wszystko jest OK. Dominika dużo powiedziała mi na temat zasad zdrowego odżywiania. Po pierwszym spotkaniu otrzymałam od niej też „ściągawkę” z najważniejszymi wytycznymi, która okazała się bardzo pomocna, bo o wielu składnikach wcześniej nawet nie słyszałam. Wróciłam do domu lekko przerażona, ale i zaciekawiona.

Na początku ściągę tę zabierałam ze sobą na każde zakupy. Zaczęłam czytać etykiety na opakowaniach w sklepach. Kupując żywność zaczęłam kierować się przede wszystkim składem. Pamiętam jak dziś moją ekscytację podczas pierwszego zakupu oleju kokosowego – wcześniej nawet o nim nie słyszałam, używałam oleju rzepakowego. Zrozumiałam też, że ciemne pełnoziarniste pieczywo wcale nie musi być zdrowe, ponieważ „pełnoziarniste” może oznaczać, że w jego składzie jest 70% ziaren pszenicy (czyli najbardziej zmodyfikowanego dzisiaj ziarna), a „ciemne” – że zawiera często słód albo ekstrakt jęczmienny, zamiennik karmelu, przez co mamy złudzenie, że jemy pieczywo razowe (czyli zdrowe).

Ewolucja (nie rewolucja) żywieniowa

Stopniowo wymieniałam wszystkie składniki, które znajdowały się wówczas w mojej kuchni, na ich zdrowe odpowiedniki. Biały ryż na ryż czarny, słodzony jogurt na jogurt naturalny bez dodatku cukru i mleka w proszku. Zaczęłam też zmieniać wypracowane przez ponad 30 lat niewłaściwe nawyki żywieniowe, jak np. łączenie w posiłku węglowodanów złożonych (np. ryżu) z białkami (np. piersią z kurczaka).

Kilka prostych zasad – rezygnacja z mleka krowiego, cukru czy produktów zawierających pszenicę, mądrzejsze zakupy, rozsądne komponowanie posiłków – spowodowało duże zmiany w moim życiu. Udało mi się oczyścić organizm. Znacznie poprawił się mój metabolizm i cera. Dzisiaj praktycznie w ogóle nie używam kosmetyków do makijażu, a kosmetyczka, która dobrze zna moją cerę, jest zaskoczona tym jak się poprawiła. Ma naturalny, ładny, zdrowy koloryt. W naturalny sposób (bez katowania się drakońską dietą) zrzuciłam parę kilogramów, nie obawiam się też znanego i nielubianego przez wszystkich efektu jojo. Poziom mojej podskórnej tkanki tłuszczowej czy tłuszczu wiscelarnego (to ten tłuszcz otaczający narządy wewnętrzne, najbardziej niebezpieczny dla naszego zdrowia) po wprowadzeniu nowych nawyków żywieniowych systematycznie spada.

Ola i Drops

Nowa jakość życia

Dzięki tym drobnym zmianom czuję się coraz lżejsza, naładowana energią, bez uczucia przemęczenia i znużenia, które wcześniej pojawiały się u mnie często. Nie miewam problemów z wiecznie wzdętym brzuchem (jak bywało np. po spożyciu mleka) oraz sennością po spożytych posiłkach złożonych najczęściej z produktów o wysokim indeksie glikemicznym, czyli powodujących gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi.

Dziś wiem, że to, co otrzymałam od Dominiki to nie dieta, a nowa jakość i sposób odżywiania, zmiana nawyków, która przez poprawę mojego samopoczucia fizycznego, sprawiła, że czuję się po prostu szczęśliwa :).

Rezygnacja z cukru, mleka krowiego czy pszenicy nie oznacza tego, że chodzę głodna, wręcz przeciwnie. Jem teraz więcej, dużo więcej! Nie mam, tak jak kiedyś, napadów apetytu na ciepłe pszenne bułeczki, bo dostarczam organizmowi wszystkie niezbędne składniki pokarmowe w postaci zdrowych węglowodanów (o niskim indeksie glikemicznym, najczęściej bez glutenu, jak najmniej przetworzonych), tłuszczów (głównie olej kokosowy, oliwa z oliwek), czy białek.

Wiedza na temat właściwego i zdrowego trybu życia, jaką dziś posiadam, zmieniła moje myślenie o jedzeniu. Nauczyłam się słuchać siebie i, uwierzcie mi, codziennie uczę się czegoś nowego, dużo czytam i poznaję. Zmiana, którą przeszłam, nie była radykalna, trudna, nie wymagała wielu wyrzeczeń. Jestem przekonana, że każdy, kto chce choć trochę poprawić swoje samopoczucie fizyczne i psychiczne, jest w stanie ją przejść.

Twoja kolej

Teraz to właśnie dla Was tworzę moje potrawy, spisuję i zamieszczam na tym blogu. Wierzę, że każdy zasługuje na to, żeby żyć w zgodzie z potrzebami swojego organizmu, ponieważ poczułam na własnej skórze jak wiele daje to szczęścia :).

A czy Wy jesteście gotowi na zmiany?

Jeden komentarz

  1. Pingback: Lekka sałatka z indyka i warzyw - Granat w kokosie

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*